Sobotnio - niedzielna lekkość bytu. Deszcz zamienił się w słońce, obiad w śniadanie, a piwo w znajdowanie pamiątek na ulicy. Zaciągnęłyśmy się na wystawy do Botanique, przypadkiem na pana od znaków drogowych, zupełnie z premedytacją na fotografie pana od voodoo. I faktycznie, jak tak się zboczy ze zwykłego kursu to aż dziw bierze, że to miasto nie było za żelazną kurtyną. Bruksela oswojona.



+ Final Fantasy

Name:


Komentarze:

16.06.2008 :: 10:19 :: 82.227.66.50
s.
czekam na sentymenty...

12.06.2008 :: 16:50 :: 87.220.46.160
masha
eee czy to sa takie rolki jak ekrany do rzutnika? i na nich sa wydrukowane te foty? nie no bruksela bija madryt na glowe, tutaj w ramach PhotoEspańa zdjecia pewnego Niemca co dlubie w kartonie wnetrza prawdziwych miejsc (np. ambasada Nigeru w Rzymie, tunel gdzie w wypadku zginela Di, ect), zeby potem fotograowac te kartony, bo sa fajniejsze niz prawdziwa realna rzeczywistosc namacalna empirycznie.
tyle w temacie sztuka.
senkju.
saludos.
:)

12.06.2008 :: 15:46 :: 82.227.66.50
s.
wiedząc dobrze, że w muzeach/kościołach/na wystawach szukam szybko miejsc do siedzenia nie powinieneś zadawać głupich pytań :)

11.06.2008 :: 22:35 :: 79.185.103.98
z.
;)

11.06.2008 :: 08:17 :: 87.65.183.165
e
zalezy ktore :)

10.06.2008 :: 22:36 :: 79.185.103.1
z.
fajne zdjęcie.pozowane?

10.06.2008 :: 14:00 :: 82.227.66.50
s.
no ale przecież dobrze już wiemy, że bruksela była tajną siedzibą kgb.