Miałam sen.


08:32 01/12/07 komentarze 6

Jest wieczór, jadę na imprezę. Autobus zatrzymuje się na moim przystanku.
Wysiadam... tylko, że w Lyonie. Jest rzeka, jest most (ten, na którym jakiś facet opowiadał nam o mieście - pamiętasz Kal?)...
i są wszyscy. Wszyscy. Czekali na mnie. Teraz jesteśmy razem.
To było bardzo namacalne. Obudziłam się, 3:11.

Wolałam nie wróżyć sobie na Andrzejki. I tak każdemu, kto lał wosk, wyszła Francja.

Odprowadziłam właśnie Mamę na przystanek. I teraz strasznie czuję... jest takie ładne, niemieckie słowo.
Czuję Heimweh.
Tęsknota za Domem.

dans les rues amstellodamoises


00:25 11/12/07 komentarze 12

Trzy godzinki eurolines i hop, Amsterdam.
Pierwsze spostrzeżenie: ojej, oni naprawdę wszyscy jeżdżą na rowerach!
Potem nadszedł strach, że zginę pod kołami nieuważnego rowerzysty. Swoją drogą, ciekawe ile jest rocznie takich wypadków.
Ale i tak chce taki. Taki holenderski.

Spodziewałam się szaleństwa, zjaranych ziomów i ogólnej rozpusty. A tutaj spokój, ładne widoczki, co jakiś czas sympatyczny kofiszop bądź sklepy z sieci "zioło na wynos", parkingi dla rowerów, urocze kanały,ciekawe muzea, przytulne kawiarnie, które często gościły zmarźniętych przyjezdnych.

Wszystko milutko, ale jutro powrót do brutalnej rzeczywistości aka budzik na siódmą.

p.s. niezły jest ten przymiotnik "amstellodamois" :)












Brussels sweet Brussels


01:51 21/12/07 komentarze 3

już jestem! w ciepłym pokoju, na wygodnym fotelu... za oknem widzę kawałek ogrodu...
szkoda tylko, że to jest prawie w Lipkowie.
prawie, jakieś 1000 kilometrów dalej.

po kilkugodzinnym koczowaniu na lotnisku, gdzie wszyscy pasażerowie stali się jedną wielką rodziną, ogłosili iż "le vol a Varsovie est annule". myślałam, że to się zdarza tylko w wiadomościach tvp regionalnej. niestety, charleroi jest na końcu świata, mi siadała komórka i nie miałam za bardzo kasy (bo kupiłam sobie miesięczny na stycznień - mądrze), ale w sytuacjach kryzysowych budzi się moje nowe ja, wbiłam się do busika, a potem zarobiłam na taksówce.
wogóle taksówkarz z maroka wygrał ten dzień, więc mu obiecałam, że przyśle z polski jego piękną żoanne.

teraz drogie dzieci postarajcie się, żeby mgły się rozstąpiły a samoloty startowały. dzisiaj wieczorem.



nakarmiamy się


19:39 22/12/07 komentarze 5

w końcu. warszawski lajfstajl.
spotkania.
dom.






chude emigrantki i przytyty jarek. coz :)
foto by wszyscy

Wilia u spawacza


12:01 24/12/07 komentarze 1








Spokojnych Świąt w najbliźszym gronie...




bobrowiec
dąbrowski
hunzvi
khazina
markoff
milach
pogoda

flickr

mail

2008
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień



Creative Commons License