L'homme est un etre sollitaire.
20:47 02/10/07 komentarze 3
Przerwa.
21:26 04/10/07 komentarze 3
Rok akademicki pełną parą. Przeciętny belgijski student uczy się dużo i pilnie, nie opuszcza zajęć, ogólnie korzysta z szansy danej mu przez państwo. Miejmy nadzieję, że tylko przez pierwszy miesiąc, bo jak narazie czuję się dosyć nieswojo. Narcystyczne lata zrobiły swoje.
Źycie nad tonami notatek toczy się więc niezwykle szybko, czego nie moge powiedzieć o autobusach. Nie wiem, może juź o nich było, ale brukselska komunikacja miejska fascynuje mnie swoją egzotycznością. Np. zajezdnia potrafi być niemalże w każdym miejscu trasy, au milieu de rien. Mogą nie przyjechać 4 autobusy pod rząd, owszem tak. Zdarza się też, że kierowca zatrzymuje swój pojazd na środku ulicy i idzie kupić sobie kanapkę do najbliższego Alimentation General. Ostatnio trafił się jeden wyjątkowo dobrze wychowany, najpierw zapytał pasażerów, czy nigdzie im się nie spieszy. "Non, c'est super alors". Wrócił po 5 minutach z sandwichem i colką.
Często zdarza mi się spotkać również rodaków. To daje szanse wsłuchać się w ojczystą mowę... ostatnio były to dywagacje na temat różnych rodzajów żelu do włosów. Chłopiec w granatowym dresie uważał, źe najlepszy jest czerwony.
Zapracowany M. jutro wyjeżdza, a walońsko-flandryjska ziemia rozstępuje się pod moimi stopami.
Obudziłam się w najprawdziwszej bajce.
00:16 08/10/07 komentarze 5




Były królewny, książęta i zamek. W komnatach historie.
W gabinecie prapradziadka kominek zdobiły kły upolowanego słonia. Z drugiego końca pokoju spoglądała samotna głowa nosorożca. Rogiem wskazuje na komodę - gdy ją odsuniesz, odkrywasz sekretne przejście.
Położyć się na łóżku rumuńskiej księżniczki.
Pod stopami skrzypi drewno. Ze ścian spoglądają surowo portrety przodków. Na jednym jednak młoda, piękna kobieta uśmiecha się delikatnie... Urzekła pradziadka.
Tak jak zaczarowane źródełko i echo, echo, echo...
Wraca.
4.3: Rumunia. Braszow.
09:42 12/10/07 komentarze 1
Do miasta dotarliśmy kamionem pełnym cementu. Kierowca nie znał źadnego obcego języka, ale i tak przez te kilka godzin miło się rozmawiało. Albo spało. Co ciekawe, jako jedyny z napotkanych wyraźnie olał sobie tacho. Przynajmniej nie musieliśmy kręcić żadnej pauzy...
Hollywood - prawie jak Braszow. Amerykanie nie odetną się nigdy od Starego Kontynentu.
Obiad w synagodze - Fedorbaum i Jesus Christ. Plastikowe pieniądze z okienkiem na świat.
Nasz pokój z melancholijnym parapetem.





4.4: Rumunia. Braszow - Sinaia.
12:20 14/10/07 komentarze 4
Wyjście z Braszowa okazało się lepsze niż fitness. Kilometry z plecakiem pięknie kształtują zgrabną sylwetkę :).
Po drodze natrafiliśmy na przygotowania do wesela... Dacia na każdą okazję.
A potem orientalny stop - Sudańczyk i Saudyjczyk wiozą nas do Sinai. Dobre chłopaki. "Wiecie co, dzisiaj widzieliśmy krowe! O, zobaczcie, jest tam!" (wskazuje na pastwisko) "Jej, jest ich tam więcej!". Podrzucili nas prawie pod sam zamek Peles... Sen szalonego architekta.



Udelikatnienie.
17:41 20/10/07 komentarze 6
Dzisiejszy dzień sponsoruje "Udelikatnienie" Świetlików. Pamiętaj, nie zawsze proszenie barmana o namocniejsze piwo jest rozsądne...ale za to efektywne.
Multikulturowa integracja trwa :)
Poza tym, dla spragnionych wiadomości: czas mija, nauki coraz więcej, sterty książek do przeczytania rosną.
Nie mam pomysłu co dobrego ugotować moim Belgom w przyszłym tygodniu. Domagają się czegoś polskiego. To co, flaki? fuuuu.
Jutro wybory. Moja mama głosuje w Azerbejdżanie.
Jeszcze coś na deser. Su-per.
Urodzinowo.
09:10 23/10/07 komentarze 1

4.5:Rumunia. Rasnov-Bran.
11:13 25/10/07 komentarze 0
![]() | Rasnov. Cytadela wprost z niepodpisanej okładki naszego przewodnika, które po kilku godzinach zmieniło się w okropne, turytyczne Bran. Plastikowy Dracula, pizza Draculi, kartki pocztowe Draculi.. przy okazji był też zamek Draculi aka Vlada Tepesa. Z tego wszystkiego najlepszy okazał się nasz Vampire Camping. Było czysto, była ciepła woda, była pralka i krwiożercza cena. |




wymazywanie
00:57 28/10/07 komentarze 0
krok za krokiem, po chodniku, spuszczany wzrok, sine niebo. idę z górki, bez makijażu, z niedziałającą mapą, ktoś się uśmiecha, odwzajemniam, maciek, ja tylko żartowałem.
nie udało mi się niestety tego znaleźć.
pusty dom, makaron simple, czy to aby na pewno pietruszka?, kilkuminutowa obecność mamy w okienku skype'a, toczę dyskusję sama ze sobą,
kawa o 24, rozmowa w "katedrze" wciąga, ah wspaniały mvl.
nie chcę tak myśleć, ale czuję, że jestem wymazywana
gumką z super gb seria 1 "najtańsze produkty w belgii".
Atomium.
22:37 28/10/07 komentarze 4



i Vanya. Zaprasza do miasta, opowiada, pokazuje. Les Halles St Gery, czy pani jest dziennikarką? jesteś fotografką?
Czasem warto sobie popodsłuchiwać w autobusie nr 38. Najpier jak to usłyszałam, to krew mnie zalała i w chciałam panu powiedzieć do słuchu, ale czemu on winien.. Mam tam jakieś, może nawet całkiem spore, uczucia patriotyczne, a tu pan mówi, że Polska to kraj cofający się, że młodzi oglądają się w przeszłość, antyprzykład dla rumuńskiej młodzieży..
halo, halo... co zrobiły z nas w świecie te ostatnie dwa lata.
by light.
09:11 30/10/07 komentarze 1

wystawa była.

